PWM

Szukaj
Zaawansowane
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
biuletyn informacji publicznej

Aktualności

Romuald Twardowski czerwcowym KOMPOZYTOREM MIESIĄCA

2020-06-01

Rok 2020 jest dla Polskiego Wydawnictwa Muzycznego wyjątkowy – oficyna obchodzi 75-lecie działalności. W tym jubileuszowym roku w ramach akcji KOMPOZYTOR MIESIĄCA przypominamy twórców, których dorobek stał się podstawą działalności naszego Wydawnictwa. Czerwiec stoi pod znakiem Romualda Twardowskiego.

17 czerwca Romuald Twardowski obchodzi swoje 90. urodziny. By posłużyć się terminami zaproponowanymi przez samego kompozytora, jego język muzyczny ewoluuje od „neoarchaizmu” lat 60. ku estetyce „ekspresyjno-romantycznej”. W jego twórczości na plan pierwszy wysuwają się trzy nurty. Są to: twórczość sceniczna, utrzymana w duchu ekumenizmu twórczość religijna oraz utwory o charakterze pedagogicznym, komponowane z myślą o najmłodszych solistach, kameralistach czy zespołach młodzieżowych. 

„W odróżnieniu od zwariowanych apologetów nowości za wszelką cenę, doceniałem rolę i znaczenie tradycji” powiada o sobie Romuald Twardowski. Co inspiruje i napędza twórczość Romualda Twardowskiego? Zachęcamy do lektury Alfabetu kompozytora.

Przez cały miesiąc w księgarnii PWM można zakupić utwory kompozytora z atrakcyjnym rabatem. Wszystkich zainteresowanym cyfrowym dostępem do nut zapraszamy do odkrywania twórczości Romualda Twardowskiego za pośrednictwem aplikacji nkoda. 

A jak Auta

Zniechęcony wiecznie spóźniającymi się pociągami z Warszawy do Łodzi – trwały tam w Teatrze Wielkim próby do mojej Tragedyi – zdecydowałem się w 1969 roku na kupno auta. Było to ładne, czerwone audi NSU z napędem na tylne koła. Potem były różne fiaty, zastawy, škody i daewoo. W sumie za kółkiem spędziłem 42 lata.

B jak Balet
Moja praca dyplomowa w warszawskiej PWSM w roku 1960 to właśnie jednoaktowy balet Nagi książę. Miał on premierę w warszawskiej operze w roku 1964, za kadencji Bohdana Wodiczki, a po latach został wystawiony w niemieckiej operze w Görlitz. Drugi balet, Posągi czarnoksiężnika uzyskał w roku 1965 Grand Prix w Monako, co po latach zaowocowało premierami we Wrocławiu, Warszawie i Gdańsku.

C jak Chór
Z muzyką chóralną związany jestem od początku swojej kariery. Jest tego chyba ze sto tytułów, z których spora część to muzyka cerkiewna. Zapewnia mi ona obecność na całym prawosławnym wschodzie Europy, między innymi na Ukrainie. W Kijowie w roku 2008 miało miejsce prawykonanie mojej obszernej Liturgii św. Jana Chryzostoma. Tam również została nagrana i wydana drukiem. Właściwie wszystko, co skomponowałem na chór, ukazało się w postaci drukowanej. Nieocenione są tu zasługi PWM-u i niemieckiego wydawnictwa Ferrimontana. Być może dzięki ich wsparciu otrzymałem bardzo rzadko przyznawaną nagrodę, czyli „Złotego Triangla” Zachodnioeuropejskiej Federacji Chórów.

F jak Film
Mam na koncie muzykę do Ognistego anioła Wojtyszki i kilka ilustracji muzycznych do krótkometraży. W tym gatunku muzyki czuję się źle – nie lubię podporządkowywać się czyimś wymaganiom.

G jak Gruzja
Byłem w tym kraju chyba w latach siedemdziesiątych. Kraj górzysty, Tbilisi – stolica – dość prowincjonalna. Za to muzyka ludowa Gruzji ma wymiar światowy, jest w stu procentach oryginalna i – co ciekawe – pozbawiona jakichkolwiek wpływów orientalnych. A niektóre gatunki win gruzińskich – Telavuri, Mukuzami nr 3 – są poza wszelką konkurencją!

H jak Hajnówka

Pierwszy raz znalazłem się w Hajnówce w 1983 roku. W maju odbywały się właśnie drugie już Dni Muzyki Cerkiewnej, które po latach przekształciły się w wielki międzynarodowy festiwal muzyczny. Pełniąc funkcję stałego przewodniczącego jury, w ciągu 32 lat miałem okazję poznać wiele wybitnych osobistości z różnych krajów – dyrygentów, muzykologów, teoretyków, śpiewaków. Przesłuchania licznych chórów i kontakty z dyrygentami dały mi impuls do tworzenia własnej muzyki cerkiewnej, z którą nb. byłem zaznajomiony jeszcze z czasów przedwojennych. Dziś jestem uznawany na całym prawosławnym Wschodzie za jednego z najbardziej płodnych i popularnych kompozytorów muzyki cerkiewnej. Pochodzące z 1990 roku Alleluja zrobiło karierę światową. Śpiewają je nawet Chińczycy i Namibijczycy.

J jak Joseph Conrad
Moje pierwsze przymiarki do Lorda Jima Josepha Conrada odnoszą się do wczesnych lat siedemdziesiątych. Jako librecista musiałem wytężyć całą moją wyobraźnię przekładając opowieść Conrada na język sceny, aby przez zabieg teatralizacji zbudować widowisko barwne, dynamiczne, z wyraźnie zarysowaną kulminacją w finale. Docenili to zapewne bardzo kompetentni jurorzy konkursu w Monako, którzy w roku 1973 po raz drugi przyznali mi Grand Prix. Premiera w łódzkim Teatrze Wielkim w roku 1976 przyniosła sukces powtórzony rok później w Operze Bałtyckiej w Gdańsku.

K jak Krytyka
Jak mówi przysłowie: „prawdziwa cnota krytyk się nie boi”. Z równą uwagą czytam zarówno przychylne mi recenzje, jak i te, na szczęście nieliczne, mniej entuzjastyczne. Z niepokojem obserwuję zanik sztuki recenzenckiej. Gdzie są te czasy, kiedy każdy szanujący się dziennik miał swego recenzenta muzycznego? Zgromadzone przeze mnie setki recenzji krajowych i zagranicznych opublikowałem we fragmentach w wydanym przez oficynę Pani Twardowska zbiorze pt. Romuald Twardowski. Kompozytor w zwierciadle krytyki.

M jak Moniuszko
Pierwszą znajomość z Moniuszką, a ściślej z jego popiersiem, zawarłem w roku 1947, kiedy to zostałem organistą (miałem wtedy 17 lat) w wileńskim uniwersyteckim kościele pw. św. Jana. W tej ogromnej, historycznej, wspaniałej świątyni, przed stu laty organistą był właśnie pan Stanisław – stąd pamiątka po nim w postaci popiersia na chórze. Inne jego popiersie, na dość wysokim postumencie, znajduje się na skwerze przy kościele pw. św. Katarzyny. Niedaleko stąd, na jednym z budynków widnieje tablica głosząca, że właśnie tu mieszkał nasz kompozytor. Po wojnie pierwsze wydania jego Śpiewników domowych walały się na ulicy – wyrzucano je z archiwum jako niepotrzebne śmieci…

N jak Nadia
O Nadii można nieskończenie. Wychowawczyni kilku kompozytorskich pokoleń, przyjaciółka Strawińskiego, pianistka, dyrygentka. Wśród uczniów miała Amerykanów: Coplanda, Piazzollę i wielu innych; z Polaków: Woytowicza, Spisaka, Szałowskiego, Kilara, no i mnie. W latach sześćdziesiątych zarzucano jej, że nie nadąża za epoką, że utrwala neoklasyczne stereotypy. Był to nonsens, gdyż w istocie zawsze stała po stronie Nowego, pod warunkiem, że jest ono lepsze od Starego. Do Polaków miała szczególny sentyment. Korespondowałem z nią aż do jej śmierci. Zmarła w 1979 roku. Była wielką damą europejskiej muzyki.

O jak Opera
Pomysł skomponowania Cyrana de Bergerac, mojej pierwszej opery, zrodził się w 1962 roku podczas jazdy tramwajem z Katowic do Bytomia. Pogawędka z przypadkowo spotykanym Włodzimierzem Ormickim, ówczesnym szefem artystycznym Opery Śląskiej, sprawiła, że natychmiast zabrałem się do lektury bohaterskiej komedii Rostanda. Rok później, w lipcu 1963 roku odbyła się premiera Cyrana.
Po kilku latach, w roku 1969 na scenie Teatru Wielkiego w Łodzi pojawiła się Tragedya albo rzecz o Janie i Herodzie, oparta na staropolskim dramacie z początku XVII wieku; w roku 1976 w tymże Teatrze wystawiono Lorda Jima, który rok później pojawił się na scenie Opery Bałtyckiej. Potem była jeszcze Maria Stuart w Łodzi i wreszcie w roku 1986 Teatr Wielki w Warszawie wystawił Historyę o św. Katarzynie. Wszystkie te opery miały powodzenie i utrzymywały się na afiszu przez dłuższy czas. W sumie byłem obecny na scenach operowych przez równe 25 lat.

P jak PWM
Do PWM-u zbliżył mnie Tadeusz Ochlewski. Tuż po wykonaniu moich Antyfon na Warszawskiej Jesieni w roku 1962 podszedł do mnie i poprosił o partyturę, którą wydał rok później (1963). Potem była Mała sonata i Tryptyk florencki, sporo muzyki chóralnej i wokalno-instrumentalnej. W sumie jest tego dzisiaj kilkadziesiąt tytułów. Bardzo sobie cenię współpracę z tym szacownym, zasłużonym Wydawnictwem.

W jak Wilno

Wilno – Florencja Północy. Wylęgarnia talentów i wielkich osobowości. Tu żyli i dojrzewali Mickiewicz, Słowacki, Syrokomla, Piłsudski, Iłłakowiczówna, Ruszczyc, Bułhak, Miłosz, Ładysz i wiele innych, których nie sposób wyliczyć. Tu w latach okupacji uczyłem się gry na skrzypcach, a później sztuki komponowania.
Położone w szerokiej dolinie otoczonej pagórkami, przecięte dwoma rzekami – Wilią i Wilenką – było wymarzonym miejscem dla wszelkiej maści artystów – tych wielkich i tych pomniejszych. Podobnie jak Kraków, tak i Wilno utraciło w XIX wieku funkcję stolicy. Jednak, podobnie jak gród podwawelski, zachowało atmosferę miejsca, w którym działy się rzeczy ważne. Ludność złożona w większości z Polaków, ale i Żydów, Białorusinów i garstki Litwinów żyła zgodnie z duchem tolerancji I Rzeczypospolitej. To wszystko legło w gruzach w roku 1944 po tak zwanym „wyzwoleniu”. Społeczeństwo miasta, pozbawione inteligencji zostało rozbite, stłamszone, do dziś walczące o swoje prawa. A miasto? Niewątpliwie wypiękniało, powiększyło, nabrało cech stołeczności. „Wilno – to cenne skrzypce, to Stradivarius” – powiedział kiedyś Ferdynand Ruszczyc. Czy ci, którzy tam pozostali potrafią wydobyć z nich te tony, których słuchałem w młodości?
 

Najczęściej czytane:

„Do dzieła… Akcja!”. Ogłaszamy wyniki konkursów indywidualnych

Nawet spędzając czas w domu, można rozwijać swoją kreatywność. Udowodniło to kilkudziesięciu uczniów i nauczycieli, którzy wzięli udział w konkursach indywidualnych przeprowadzonych przez Polskie Wydawnictwo Muzyczne w ramach kampanii „Jesteś twórcą – masz prawo”. 

Karol Szymanowski lipcowym KOMPOZYTOREM MIESIĄCA

Rok 2020 jest dla Polskiego Wydawnictwa Muzycznego wyjątkowy – oficyna obchodzi 75-lecie działalności. W tym jubileuszowym roku w ramach akcji KOMPOZYTOR MIESIĄCA przypominamy twórców, których dorobek stał się podstawą działalności naszego Wydawnictwa. W lipcu wspominamy Karola Szymanowskiego.
 

Kredki w dłoń! Henryk Wieniawski

Cześć! Pamiętacie kolorowankę z Fryderykiem Chopinem, który pisał utwory na fortepian? Dzisiaj przedstawiamy Wam postać Henryka Wieniawskiego, kompozytora muzyki skrzypcowej.

Z letniego salonu Zygmunta Krauzego – klasyka fortepianowa na nowo już od lipca

Od lipca do września, w co drugi piątek na kanałach YouTube i Facebook Zygmunta Krauzego oraz Polskiego Wydawnictwa Muzycznego ukazywać się będą premierowe odcinki cyklu improwizacji kompozytora na tematy klasyków: od Bacha przez Beethovena, Chopina do Paderewskiego. Gościnnie wystąpi Marcin Masecki. 
 

Kredki w dłoń! Fryderyk Chopin

Cześć! Dzisiaj proponujemy Wam kolorowankę z portretem Fryderyka Chopina. Możliwe, że słyszeliście już nazwisko tego kompozytora (sami wspominaliśmy o nim przy wpisie o Ignacym Feliksie Dobrzyńskim), a może nawet znacie kilka jego utworów. Nie zdziwiłoby nas to – Fryderyk Chopin jest bardzo znanym kompozytorem. Jeżeli jednak nic jeszcze o nim nie wiecie, to oprócz kolorowania, zapraszamy do lektury dzisiejszego wpisu. Dobrej zabawy!

Prestiżowa francuska nagroda dla Zygmunta Krauzego

Wydany w ubiegłym roku przez PWM III Koncert fortepianowy Okruchy pamięci Zygmunta Krauzego otrzymał tegoroczną nagrodę Francuskiego Stowarzyszenia Zawodowego Krytyków w kategorii Najlepsza Premiera sezonu 2019/2020 (Meilleure Création Musicale)!

Nagroda Stowarzyszenia Krytyków (Prix du Syndicat de la Critique) jest przyznawana od 1963 roku i należy do najbardziej prestiżowych nagród w dziedzinie sztuk scenicznych we Francji.

Ian Bostridge na Festiwalu Conrada!

25 października podczas finału Festiwalu Conrada usłyszymy inspirującą rozmowę Grzegorza Jankowicza z Ianem Bostridgem - jednym z najznakomitszych śpiewaków operowych oraz autorem książki „Podróż zimowa Schuberta. Anatomia obsesji”, która w ubiegłym roku miała swoją premierę w naszym Wydawnictwie!

Polscy artyści na 90. urodziny Romualda Twardowskiego

Romuald Twardowski, wybitny twórca i ceniony pedagog, wieloletni propagator muzyki polskiej, laureat licznych nagród i wyróżnień, a zarazem jeden z najdłużej współpracujących z Polskim Wydawnictwem Muzycznym kompozytorów obchodzi dziś 90. urodziny. Z tej okazji PWM zaprosiło przedstawicieli świata muzycznego do złożenia mu osobistych życzeń.

Kredki w dłoń! Ignacy Feliks Dobrzyński

Cześć! Cieszymy się, że jesteście z nami i co tydzień poznajecie nową postać z muzycznego świata. Bohaterem dzisiejszej kolorowanki jest Ignacy Feliks Dobrzyński: kompozytor, który żył i tworzył w tym samym czasie co Fryderyk Chopin. W odróżnieniu od Chopina, który pisał prawie wyłącznie utwory na fortepian, Dobrzyński był autorem także symfonii, koncertów i opery. Bierzcie kredki w dłoń i kolorujcie, a przy okazji poczytajcie trochę o kompozytorze i posłuchajcie jego muzyki.

Symfonia na 444 głosy - premiera publikacji 21 czerwca w dzień Święta Muzyki

Muzyka niejedno ma imię – wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, ale czy wszyscy wiemy jakie to imiona? O tym, dlaczego warto nie tylko słuchać muzyki, ale także o niej myśleć i rozmawiać, przekonuje nas Danuta Gwizdalanka oraz jej współautorzy – 444 głosy z różnych epok, od Pitagorasa przez Bacha, aż do Jimi Hendrixa, Leszka Możdżera i współczesnych blogerów.